A Barrel of Beer for the Benedictine Brothers: Difference between revisions
No edit summary |
|||
| Line 115: | Line 115: | ||
Wróćmy więc do Bernarda i tego, jak uratował Grodzisk od szalejącej w mieście zarazy. Oto jak opisał ów cud hagiograf Bernarda, ks. Marcin Chwaliszewski: | Wróćmy więc do Bernarda i tego, jak uratował Grodzisk od szalejącej w mieście zarazy. Oto jak opisał ów cud hagiograf Bernarda, ks. Marcin Chwaliszewski: | ||
[[File:Grodziskie reklama.JPG|thumb | [[File:Grodziskie reklama.JPG|thumb|upright|Reklama piwa grodziskiego z lat 1930.]] | ||
{{ Cytat | {{ Cytat | ||
| W roku 1620, pamiętnym klęską Polaków pod Cecorą i innymi nieszczęściami wielkimi, mianowicie morowym powietrzem, grasującym po całym kraju, gdy ta straszna zaraza pustoszyła miasteczko Grodzisk w diecezji poznańskiej, a mieszkańcy jego {{...}} przez 40 dni odbywali procesje i modły publiczne, ujrzeli w czasie procesji osobę otoczoną wielką jasnością, wznoszącą się nad miastem w obłokach niebieskich, z krzyżem w ręku, w ubiorze benedyktyńskim. Instynktem Bożym oświeceni i przez o. Andrzeja Karsznickiego, {{...}} który jako współuczeń z czasów szkolnych znał dobrze Bernarda, przekonali się naocznie, iż to jest znakiem od Boga danym, aby grób tego Wielebnego Sługi Bożego w klasztorze lubińskim całe miasteczko z nabożeństwem nawiedziło. Gdy ślub ten uczynili, niebawem za przyczyną jego morowe powietrze w Grodzisku ustało. {{...}} Z wdzięczności dawało miasto Grodzisk corocznie w dobrowolnej ofierze klasztorowi w Lubiniu beczkę piwa, a świecę do grobu Bernarda. Ofiara ta przetrwała aż do kasacji klasztoru lubińskiego w r. 1835. | | W roku 1620, pamiętnym klęską Polaków pod Cecorą i innymi nieszczęściami wielkimi, mianowicie morowym powietrzem, grasującym po całym kraju, gdy ta straszna zaraza pustoszyła miasteczko Grodzisk w diecezji poznańskiej, a mieszkańcy jego {{...}} przez 40 dni odbywali procesje i modły publiczne, ujrzeli w czasie procesji osobę otoczoną wielką jasnością, wznoszącą się nad miastem w obłokach niebieskich, z krzyżem w ręku, w ubiorze benedyktyńskim. Instynktem Bożym oświeceni i przez o. Andrzeja Karsznickiego, {{...}} który jako współuczeń z czasów szkolnych znał dobrze Bernarda, przekonali się naocznie, iż to jest znakiem od Boga danym, aby grób tego Wielebnego Sługi Bożego w klasztorze lubińskim całe miasteczko z nabożeństwem nawiedziło. Gdy ślub ten uczynili, niebawem za przyczyną jego morowe powietrze w Grodzisku ustało. {{...}} Z wdzięczności dawało miasto Grodzisk corocznie w dobrowolnej ofierze klasztorowi w Lubiniu beczkę piwa, a świecę do grobu Bernarda. Ofiara ta przetrwała aż do kasacji klasztoru lubińskiego w r. 1835. | ||